sobota, 12 listopada 2016

Czym leczyć? "Procedurą" czy lekiem dla konkretnego chorego

Czym leczyć? "Procedurą" czy lekiem dla konkretnego chorego?
Wiara i Wiedza a nasze zdrowie. 
Z cyklu ; „N-50, Nie daj się ogłupiać”

dr J.Jaśkowski

Nie bądź głupi. Nie ma przypadków, chodzi tylko o umocnienie władzy
tzw. „zawsze głodnych elit”.

Kontynuując związek wiary i wiedzy z medycynąCz.I tu:



Należy zwrócić uwagę na działalność koncernów ponadnarodowych umiejscowionych w City of London.
Zamiast prac naukowych powstają wytyczne i procedury, a społeczeństwo ma wierzyć, że to jest wiedza oparta na solidnej bazie naukowej. Nawet eunuchy intelektualne posługują się specjalnym terminem EBM. Dokładnie nie wiadomo o co chodzi ale ładnie brzmi.

A jaki to ma związek z medycyną praktyczną?.
A no ma!
Przykład pierwszy z brzegu.
Wprowadzono w medycynie pojęcie procedur i tresowane od 26 lat Biologiczne Roboty wypełniają je bez szemrania. Za to zostają opłacane.

Jaki sens mają procedury?
No przecież to jasne.
Jeżeli wiem, z kart historii choroby, ile osób na danym terenie choruje na daną chorobę, to mogę produkcję  leków tak ustawić, że jak podczas pracy przy taśmie, każda śrubka jest obliczona.
Tyle a tyle chorych i tyle a tyle opakowań danego lekarstwa,
Przecież co by było, gdyby każdy Konsyliarz przepisywał co innego odpowiednio do wieku, wagi czy chorób współistniejących u danego chorego.
Nawet przy największych komputerach nigdy nie byłbym pewien ile opakowań danego leku mogę wyprodukowaća ile mi się zmarnuje .
A tak - proste.
Wymyślam procedurę i odpowiednie lekarstwo do nazwy choroby, a nie do stanu faktycznego stwierdzonego u chorego. I od razu mogę oszacować wielkość produkcji. Wystarczy tych chorych i lekarzy zmienić w stado baranów i królików doświadczalnych. Z obawy o utratę pracy, żaden nie podskoczy. A do ich pilnowania mam Izby Lekarskie.
Proszę zauważyć już lekarze nie przepisują recept złożonych. Już to zlikwidowano na uczelniach medycznych.
Wszystko jest zrobione demokratycznie.
Przykład.
Proszę bardzo.
Jak określiła to p. Małgorzata Gałązka - Sobotka, dyrektor Instytutu Ochrony Zdrowia, Uczelni Łazarskiego, Polska traci aż milion złotych  na jednego chorego z rozpoznaniem nieswoiste zapalenie jelit.
Na konferencji poświęconej gastroenterologii wypowiadali się specjaliści z tej dziedziny. Taka p. prof. Grażyna Rydzewska np. określiła  liczbę chorych na wrzodziejące zapalenie jelita grubego na 40 000 ludzi. Liczba chorych na Chorobę Leśniowskiego Crohna na 10 do 15 000.
No i najciekawsze.
Jeżeli chorych nie leczymy optymalnie, zgodnie z międzynarodowymi standardami i nie wykorzystujemy najnowszych metod terapii, to ponoszone  koszty pośrednie są bardo duże  twierdzi PT Ekspertka.
I mamy problem?
*   Po pierwsze, mamy wykonywać procedury, ale przez kogo opracowane? Przecież nawet student medycyny wie, że na każdym kontynencie, a nawet w kraju, panują inne zwyczaje kulinarne.
*   Po drugie, należy więc leczenie dostosować do danego chorego.
*   Po trzecie, w pierwszym rzędzie należy wyeliminować czynniki sprzyjające tym chorobom lub wręcz je powodujące.
*   Po czwarte, o profilaktyce na tej rzekomej konferencji nie było słowa.

A przecież już od wielu lat, a tak naprawdę od 150 tj. od teorii Beschampa, wiadomo, że o chorobach jelit decydują dwa czynniki:

*   pierwszym z pośród nich jest stan flory bakteryjnej naszych jelit. Nie trzeba przeprowadzać żadnych badań. Wystarczy się spytać chorego jaka jest jego kupka. Powinna być uformowana, brązowawa, się topić i być z lekkim swoistym zapachem. Jeżeli jest inna to znaczy, że istnieje stan zapalny w jelicie.
*   Leczenie także w tym okresie jest proste, wystarczy wprowadzić zakaz żywieniowy:  żadnych produktów w kubeczkach, buteleczkach czy folii tj. przetworzonych
*   Koniecznie pić kwaśne mleko, ale takie od krowy a nie z supermarketu.
*   Po ok. 3- 5 tygodniach jest po sprawie.
*   Oczywiście musimy zrezygnować z produktów zawierających tzw. konserwanty, czyli środki bakterio i grzybobójcze.
*   Przypominam jeden mały batonik potrafi zniszczyć 50% dobrych bakterii w przewodzie pokarmowych u dziecka. A reklamy telewizyjne cały czas ogłupiają ludzi. Jakie to dobre są batoniki dla dzieci.

Problemem jest to, że żadna uczelnia czy Towarzystwo Gastroenterologiczne nie występuję z wnioskiem o wprowadzenie zakazu stosowania przynajmniej niektórych konserwantów.
Gastroenterolodzy dali sobie wmówić np. chorobę zwaną nietolerancją glutenu, w sytuacji kiedy każdy będący na bieżąco z medycyną wie, że to jest przewlekle zatrucie glifosatem czyli Randapem  wpuszczonym na rynek krajowy przez Ministerstwa czyli rząd  warszawski [G.Braun]
Stosując odpowiednią reklamę wmówiono temu mniej wartościowemu ludkowi [St. Michalkiewicz] zamieszkującemu obszar pomiędzy Odrą i obecnie Bugiem, ze to jest najlepsza procedura  w celu uzyskania więcej pieniędzy żmniejszym nakładem pracy.
A że chorują ludzie?
 Przecież to ich sprawa.
 Będą więcej płacili za leki. Przecież VAT to jest łapówka dla urzędników.

A że chorują głównie dzieci?
Przecież to jasne, są mniejsze i chorobę powoduje mniejsza ilość trucizny.

Podobnie jest z inną choroba lansowaną przez np. PT Pediatrów.
Ci dobrzy skądinąd Ludzie, wmawiają matkom uczulenie na laktozę, kiedy każdy jako tako zorientowany z toksykologią wie, że jest to wynik trucia dzieci tym produktem sinawym z kartoników zwanym bezprawnie mlekiem.
Przypominam, wg definicji : mleko to jest produkt od krowy nie przekraczający 41oC.

Wszelkie inne, białawe płyny, to co najwyżej produkty mlekopodobne.
I mamy od razu kilka problemów:
*   teoretycznie mamy niezależną prokuraturę, ale żaden a tych prawników nie widzi potrzeby ścigania takiego oszustwa.
Ciekawe dlaczego?
*   Po drugie, dlaczego tzw. specjaliści, nie preferują tańszych i skuteczniejszych metod leczenia, a przynajmniej nie informują o tym chorych.
*   Po trzecie, dlaczego Towarzystwo Gastrologiczne i inne o podobnym profilu działania, nie występuje do odpowiednich władz, z wnioskiem o wprowadzenie zakazu stosowania trujących środków w żywności? Dlaczego zadowalają się funkcją dealerów?
*   Po czwarte, dlaczego nie bada się zawartości pestycydów i herbicydów w żywności. Odpowiedź jest prosta, koncerny miałyby mniejszy zysk.

Musisz zrozumieć Dobry Człeku,
System jest bardzo prosty. Najpierw przy pomocy aktorów sceny politycznej nakłada się na Ciebie przymusowypodatek, zwany zdrowotnym.
Potem ci sami ludzie, z tego worka zwanego ubezpieczeniemwyciągają pieniądze i przekazują odpowiednim koncernom, oczywiści po odciągnięciu prowizji dla siebie.
Dlatego wynagrodzenie urzędników, w takim  państwie formalnie istniejącym jak Polska jest o ponad 30% większe od średniej krajowej.
Przykładowo, gdyby nie było trucia permanentnego ludności prze ten sinawy płyn to liczba chorych zmalałaby powiedzmy tylko o 30 - 40 %. czyli wydatki z tytułu samego leczenia, zmalałyby o ok.  20-30 % czyli o około 20 - 25 miliardów złotych.
Podobnie wygląda np. sprawa pozwolenia na stosowanie jako słodziku ASPARTAMU.
Aspartam rozpada się w naszym organizmie na formaldehyd -50%, kwas asparaginowy - 40%, oraz metanol - 10%.  Jak wiadomo od ponad 100 laty, formaldehyd jest rakotwórczą substancją.  Metanol powoduje uszkodzenia narządów  np. ślepotę.
Dlaczego pomimo tych znanych szkodliwości aspartamu wszedł on do sprzedaży?
Ponieważ sam p. Donald Rumsfeld naciskał na FDA o legalizację tego paskudztwa.

A.  Donald Rumsfeld to wyjątkowa postać w tym businessie. Podobnie naciskał, najpierw na epidemię ptasiej grypy. a potem jak został ministrem to na zakup leku zwanego Tamiflu, praktycznie bezwartościowego, rzekomo przeciwko ptasie grypie. Zakupił za pieniądze podatnika aż 2 miliony opakowań, w Polsce preparat ten kosztował ponad 200 złotych. Wg oceny Cohrane Databasy,  leki tej grupy przyspieszają zdrowienie w grypie o 12 godzin, czyli praktycznie są bez znaczenia.
http://alexjones.pl/aj/aj-nwo/aj-kartel-farmaceutyczny/item/33997-świńska-grypa-ebola-kompleks-militarny-a-farsa-medyczna-cz-iii

Koszt leczenia grypy i przeziębień za pomocą węgla medycznego to tylko około 20 złotych, a czas to 24-30 godzin zamiast 5 dni.
Przecież sam rozumiesz, że to niemożliwe. O tyle bowiem mniej zarobiłyby koncerny City of London. Państwo które potrafiło zgromadzić 97% kapitału, na pewno nie dopuści do takiej straty.
Dlatego właśnie City of London, ma mądrych inaczej naukowców, pracujących nad tematem procedur.
W reszcie społeczeństwa wciśnięto do głowy nowomowę i pojęcie wiedzy zastąpiono pojęciem wiary.
A że zdrowie ludności pogarsza się?
A kogo to obchodzi, liczy się doraźny zysk.

       Wiara, że przemysł farmaceutyczny zajmuje się zdrowiem publicznym jest iluzją prof.Eric De Keuleneer Solvay Business SchoolULB

                        „Upadek narodu może nastąpić tylko,
                             dzięki pomocy  zdrajców i renegatów” jj



Gdańsk 11. XI. 2016. r

www.zdrowiezroslin.pl


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza