wtorek, 31 stycznia 2017

Pasożyt, wróg czy przyjaciel

Co Cię nie zabije to Cię wzmocni. Nie jestem lekarzem, nie jestem biologiem. Hipotezy w moich artykułach są pokłosiem mojej wieloletniej praktyki zielarskiej.

Słowo pasożyt kojarzone jest wyłącznie negatywnie, jako coś, co nam zagraża, działa wyłącznie na naszą szkodę, wyniszcza nasz organizm. Nie zawsze, nie do końca jest to prawda.
 Czy organizm może wykorzystywać zewnętrzne pasożyty w wojnie biologicznej ze znacznie groźniejszymi pasożytami wewnątrzkomórkowymi?
Może, i robi to znacznie częściej niż nam się zdaje.
Jak wielkie problemy ma nasza komórka, nasz organizm, że układ odpornościowy musi pozwolić na obecność pasożyta!? Ile błędów żywieniowych, a nade wszystko leczniczych musimy popełnić, aby pasożyt mógł konsumować i żyć w naszym ciele. Jakie zakażenia wewnątrzkomórkowe są podłożem żywieniowym dla glisty? Jakie dla owsika?
Czy pasożyt musi nas zabić? Wcale nie musi. Z szeregu doniesień, jak również z mojej praktyki wynika, że pasożyt może działać wręcz na naszą korzyść. Może pozwolić uniknąć procesu nowotworowego zjadając komórki quasi nowotworowe. Może pozwolić nam przeżyć wiosnę bez duszenia się. 
Najogólniejszy podział
·         pasożyty zewnętrzne
·         pasożyty wewnętrzne
Do pasożytów zewnętrznych możemy zaliczyć: pijawki, kleszcze, komary, gzy, wszy i inne.
Do pasożytów wewnętrznych możemy zaliczyć: glistę, owsiki, tasiemca, lamblie, toxocarozę, toksoplazmozę i oczywiście wszelkie bakterie, wirusy i grzyby.  
Takim największym, najbardziej znanym pasożytem jest pijawka lekarska. Jest to fascynujący organizm. O jego skuteczności i powszechności stosowania świadczy fakt prawie całkowitego wytrzebienia pijawek lekarskich. Coraz trudniej o pijawkę lekarską. A warto po nią sięgnąć. Przy pomocy pijawki można dokonać cudownej operacji bez skalpela. Pijawka bezboleśnie nacina skórę /później po tym nacięciu ślad jest minimalny/ wpuszcza różne substancje między innymi hirudynę, która, rozpuszcza konglomeraty krwi będące siedliskiem zakażeń, a potem wysysa tę krew. Tylko chorą krew.
 Pijawka nie rzuca się na każdego potencjalnego żywiciela. Jest wybredna, wybiera odpowiedniego właściciela, wybiera odpowiednią tkankę odpowiednie miejsce. Wysysa tylko taką krew, która jej biologicznie odpowiada.
Kleszcz też nie zacznie się pożywiać każdym osobnikiem. Kleszcz wybiera swojego żywiciela. To małe stworzenie, nawet kilka dni może spacerować po naszym i szukać odpowiadającej mu tkanki. To nie jest losowa konsumpcja. Boleria, której nosicielem, może być kleszcz też nie wprowadzi się byle gdzie.
Pasożyty są wybredne, nawet w łagrach, obozach koncentracyjnych nie wszyscy byli zawszeni. Wszy nie chciały krwi tego człowieka, a może układ odpornościowy nie pozwolił na zasiedlenie. Te dwie opcje zawsze wchodzą w grę. 
 Wszystkie pasożyty dokonują selekcji wśród potencjalnych żywicieli.
Nasz układ odpornościowy też dokonuje selekcji. 
Nasz organizm też ma w tym swój interes i nie zabija wroga. Pasożyt może wyjadać toksyny lub przerabiać je na związki, które łatwiej zutylizować. Pasożyt może wyżerać komórki quasi nowotworowe, nowotworowe i bakterie, czyli to wszystko, czego chce się pozbyć nasz układ odpornościowy. To nasz organizm wyłączając barierę biologiczną pozwala im na zasiedlenie się i wykorzystuje właściwości terapeutyczne pasożytów.
Jeśli wszystko pójdzie z planem to układ odpornościowy wykorzysta pracę pasożyta, a jak będzie zbędny to go i jego jaja wydali.  
Dziś na nowo odkrywamy to, co cały czas funkcjonowało w przyrodzie.
Larwy muchy plujki wykorzystuje się w leczeniu gnijących ran. Larwy te pożerają zainfekowaną tkankę, dezynfekują ją amoniakiem zawartym w odchodach, jednocześnie wydzielają substancje uśmierzające ból. W Afryce ludzie całymi latami żyli z larwami na ranach. „Dbający „ o ich dobro lekarze czyścili te rany i dezynfekowali środkami chemicznymi. Okazało się, że ci ludzie „uratowani” zaczęli umierać. Czyżby larwy robiły coś więcej niż dezynfekcja, usunięcie martwej tkanki i jednoczesne znieczulenie? Może wyjadały komórki quasi nowotworowe i nowotworowe. 
U ludzi południa problemy ze skórą są powszechne. Nowotwory nie. 
Współcześnie zaczyna się doszukiwać zależności, które zna każdy pasożyt. 
Włosogłówka świńska wykorzystywana jest w leczeniu wrzodziejącego zapalenia jelita. Pacjentom podaje się jaja pasożyta w postaci koktajlu do wypicia. Podejmowane są próby leczenia alergii, astmy przez zasiedlenie organizmu glistą. Duszności przy tej terapii, podobno, ustępują.
Rzęsistki mogą pożerać krwinki, mogą żywić się plemnikami. Może te krwinki trzeba zabić by nie pozwolić im na gwałtowny, nowotworowy podział? Dlaczego nasz mądry układ odpornościowy pozwala pożerać plemniki? Czy to nasz system wpuścił tę paskudę, bo zawiodły inne metody genetycznego czyszczenia DNA? Wykorzystanie pasożytów dowodzi, że problem mamy poważny. Wpuszczenie pasożyta to desperacja układu odpornościowego.
Skąd się bierze wielka erupcja rzęsistka przy rozwoju nowotworu złośliwego?
Dlaczego glista znajduje się w mózgu? Co robi tasiemiec w guzie pod kolanem? 
Te i inne przykłady dowodzą, że rola pasożytów w naszym organizmie jest nie do końca znana i zbadana.
 Czy takie pasożytnicze terapie  mogą doprowadzić do totalnego zniszczenia organizmu? Mogą, bo współczesny człowiek ma zrujnowany układ odpornościowy i wiele przeróżnych zakażeń, na bazie, których wprowadził się ten widoczny często gołym okiem lokator. Brak wsparcia, brak składników, które układ odpornościowy mógłby wykorzystać, aby rozprawić się z problemem pierwotnym, czyli genetycznym zakażeniem bakteryjnym,  nakręca spiralę zakażeń. Mamy coraz więcej i więcej obcych bytów. To, co miało nam pomóc, co miało na chwilkę zamieszkać w nas stać się może naszym śmiertelnym wrogiem.
To są złożone zależności.
 UKŁAD ODPORNOŚCIOWY PÓKI MOŻE TO ROZWÓJ PASOŻYTÓW TRZYMA W RYZACH.
  Nasz organizm nigdy nie powinien być siedliskiem dla pasożytów, jeśli nim się staje to może się źle dla nas skończyć. System wybiera mniejsze zło. Wybiera pasożyty.
 Pasożyty mogą być wszędzie, o ile będą miały optymalne warunki. Mogą zasiedlić mózg, stawy, mogą być w płucach, w macicy, w prostacie. Dosłownie wszędzie, jeśli cały nasz organizm będzie się nadawał do konsumpcji. Może się okazać, że z naszego oka, pępka, z innych miejsc wypełzają robaki.
Taki scenariusz jest możliwy. Jeśli zasiedlimy kompletnie zrujnowany biologicznie organizm (wyłączony program genetycznego leczenia) pasożytem, to ten pasożyt może nas zabić.
Biorąc powyższe pod uwagę należy inaczej spojrzeć na specjalne zakażenie lambliami, glistami, owsikami, rzęsistkiem itd. Te eksperymentalne terapie na astmę czy wrzodziejące jelito mogą dobić nasz, ledwo żywy, organizm.
 Wykorzystanie pasożytów może być częścią strategicznego planu działania układu odpornościowego naszego organizmu. W poszczególnych przypadkach te lub inne pasożyty (również bakterie, wirusy i grzyby) były po prostu potrzebne do produkcji określonych substancji chemicznych, usuwania chorych komórek, wspomagania organizmu w przywracaniu zdrowia.
 Dostatecznie silny układ odpornościowy wpuszcza, wykorzystuje i wydala pasożyty po osiągnięciu pozytywnego efektu zdrowotnego.
Układ odpornościowy wykonuje genetyczny program leczenia. Realizuje program czyszczenia DNA.  Im głębsze, obejmujące ważne struktury organizmu, jest genetyczne zakażenie bakteryjne tym „cięższe” drobnoustroje i większe pasożyty trzeba wykorzystywać.
Program genetycznego leczenia może okazać się zabójczy dla naszego organizmu. Wtedy i tylko wtedy, gdy nie pomożemy naturalnymi środkami borykającemu się z problemem systemowi limfatycznemu.
Glisty, owsiki, tasiemiec i inne paskudy mogą rozmnażać się w ściśle określonych warunkach. Jeśli nasze wnętrze będzie coraz lepsze dla ich rozwoju to nas zjedzą.
Przestaną być naszym niewolnikiem i służyć w jakimś czasie i w ściśle określonym celu. My staniemy się ich ofiarą.
Proces ten bardzo przypomina rozwój nowotworów złośliwych. Dziesiątki lat układ odpornościowy system limfatyczny kombinuje by nie dopuścić do ich wzrostu. Trzyma w ryzach rozmnażanie się pasożytów. Nie dopuszcza do ekspansji nowotworowej komórek nowotworowych, włącza tyle przeróżnych systemów ratunkowych, aby nas uratować przed rakiem.
  Jeśli przekroczymy próg niemożności jego działania wtedy włącza się program genetycznego zniszczenia. I mamy ekspansję pasożyta, a w tragicznej wersji nowotworu.
 W wielu przypadkach, wyniki badań nie są odzwierciedleniem faktycznego stanu. Mamy pasożyty, a wynik jest negatywny. Dzieje się tak, dlatego, że system limfatyczny trzyma ich namnażanie na uwięzi. Jeśli badanie jest przeprowadzone w czasie zerowego wydalania toksyn i jaj to wynik będzie czysty. Skuteczność badania kału to 10-20%, metoda serologiczna-poziom przeciwciał- w późnych stadiach to 50-60%. Dzieje się tak, dlatego, że system limfatyczny bardzo długo utrzymuje kontrolę nad namnażaniem się pasożytów.
Zgrzytanie zębami i rozszerzone źrenice są oznaką, że nasz organizm uległ silnej toksykacji.
Jeśli nie używamy narkotyków to możemy z dużym prawdopodobieństwem przyjąć infekcję pasożytniczą.
  Rozmnażanie pasożyta jest ograniczone tylko do niezbędnego minimum.
 Dlaczego jednemu zakażeniu pasożytniczemu towarzyszą inne.?
 Włosogłówka lubi towarzystwo owsików, tasiemca albo glisty.
 Wszystkie większe pasożyty bytują tam gdzie wcześniej znalazły się mniejsze pasożyty.
Samo zabijanie, trucie nie jest działaniem skutecznym. Trzeba zmienić środowisko.
Dlaczego stosujemy środek trujący lamblie, a one po jakimś czasie wciąż wracają? Na dodatek po tym truciu lamblii sami jesteśmy bardziej struci. To jest błędne koło.
 W przyrodzie jest zachowana hierarchia, czyli porządek.
Silniejszy system limfatyczny wydala pasożyta, gdy on jest już zbędny.
Słaby system limfatyczny może mieć trudności z wydaleniem pasożyta, nawet wtedy, gdy już jest zbędny. Wtedy musimy wkroczyć z naturalnymi terapiami wspomagającymi organizm, zmieniającymi środowisko biologiczne.
Bez naszej interwencji pasożyty mogą zniszczyć nasz ustrój.
 Stosowanie środków chemicznych zwalczających pasożyty degraduje środowisko biologiczne gospodarza. Naturalne metody pozwalają na usuwanie pasożyta z jednoczesną regeneracją organizmu gospodarza.
Pasożyt może być naszym sprzymierzeńcem w przywracaniu zdrowia. Niech tylko nasze działania będą zawsze pro zdrowotne.
Odpowiednia podaż niezbędnych składników pokarmowych: soli mineralnych, witamin, naturalnych antybiotyków pozwoli małymi krokami podnieść się systemowi limfatycznemu do uporządkowania, oczyszczenia naszego ciała. Musimy wiedzieć, jakie metody stosować! Liczenie na to, że wszystko pójdzie łatwo jest naiwne. Żeby się przestawić na naturalne metody trzeba je poznać, zrozumieć i zaakceptować. To nie jest, przy dzisiejszym stanie zdrowia takie proste, co nie znaczy, że nie mamy próbować.
 Zwykła higiena wystarczy.
Przestańmy myśleć, że super higieniczne warunki obronią nas przed infekcją pasożytniczą. W przyrodzie, na klamkach, na pieniądzach, na owocach, dosłownie wszędzie są jaja pasożytów. Czy jesteśmy w stanie wysterylizować świat? Nie, na szczęście dla nas. Nie znaczy to, że brud ma nam towarzyszyć.
Zachowanie higieny nie przestaje obowiązywać. Należy myć owoce. Należy myć siebie, ale nie wpadać w pułapkę higieniczności. Niektórzy, obsesyjnie boją się robaków nie wiedząc, że one buszują w ich organizmie. Nie bójmy się podać ręki, co zdarza się coraz częściej. Takie myślenie i działanie nie uchroni nas przed tym, czego tak się obawiamy.
Kontakt ze światem buduje naszą odporność. Tylko ona jest gwarantem naszego zdrowia.
 Jak sobie pomóc?
Należy jeść produkty, które źle służą pasożytom, a nam przeciwnie.
Czosnek, cebula, marchew, pestki z dyni, migdały, grejpfruty, solone śledzie, kiszona kapusta i inne kiszonki powinny być częstym gościem na naszym stole. Pasożyty nie lubią też pieprzu, papryki, kminku, imbiru i innych przypraw. One usprawniają funkcje wydzielnicze, enzymatyczne naszego organizm. One uszkadzają system nerwowy pasożytów, utrudniają im rozmnażanie.
Czy my lubimy prawdziwe przyprawy? Dlaczego wybieramy „przyprawy” polepszające smak, barwę produktu i jego zapach? Jak łatwo ulegamy reklamom?
„NIE OBEJDZIESZ SIĘ BEZ NASZEJ KOSTKI JAK JEJ SPRÓBUJESZ!”
Dlaczego używamy soli warzonej, soli pozbawionej śladowych mikroelementów? Kłodawa produkuje taką nieoczyszczoną sól, sól morska też jest dobra.
Cukier, cukier, wszędzie i do wszystkiego. Karmmy nasz organizm, a nie naszych niepotrzebnych lokatorów.
 Jeśli mamy pasożyty to musimy pomóc systemowi limfatycznemu.
 Należy zacząć jeść produkty, które zawierają niezbędne składniki pokarmowe. Korzystać ze słońca, powietrza i ruchu. To jest konieczność.
 Oprócz w/w możemy sobie pomóc stosując:
Lewatywy
Jeśli już mamy większy problem z pasożytami to można robić, co kilka dni lewatywę:
1-2 litry ciepłej wody,
4-8 ząbków czosnku, zmiażdżyć, wymoczyć ok. ½ godz., odcedzić,
4-8 łyżeczek jogurtu lub preparat z bakteriami kwasu mlekowego.
Lewatywę najlepiej jest robić w wannie, odpada stres przed zabrudzeniem.
Najlepiej wykorzystać do tego celu irygator lub postawić garnek z preparatem wyżej niż nasze pośladki. Klęknąć w wannie i głowę skłonić nisko. W tej pozycji włożyć rureczkę irygatora do odbytu i otworzyć zaworek. Ciecz wprowadzać wolno i starać się ją utrzymać w jelicie dłuższą chwilę.
Lewatywy należy powtarzać przez długi czas. Najlepiej, co kilka dni w pierwszym okresie, po kilku tygodniach od czasu do czasu. Może to trwać wiele miesięcy, bo erupcje pasożytów są zależne od tempa czyszczenia organizmu.
Z mikstury do lewatywy odlać trochę i robić z tego wilgotny, pod folią kompres na brzuch.
Wskazane jest wypicie ½ szklanki w/w mikstury.
Można stosować czopki propolisowe.
Można stosować inne naturalne środki wspomagające system limfatyczny.
Naturalne metody są toksyczne dla pasożyta i nieszkodliwe dla naszej komórki.
Związki siarki, jodu, cynku -20%, zawarte w czosnku, cebuli, gorczycy i innych produktach są wykorzystywane perfekcyjnie przez system limfatyczny. Dajmy mu szansę.
Maria Ulmed


Za http://www.eioba.pl/a/1seo/pasozyt-wrog-czy-przyjaciel

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz