niedziela, 10 lipca 2016

Protokół Coimbry Leczenie stwardnienia rozsianego witaminą D3 w wysokiej dawce

Protokół Coimbry Leczenie stwardnienia rozsianego witaminą D3 w wysokiej dawce
Rozwój stwardnienia rozsianego można zahamować przyjmując witaminę D3 w bardzo dużych dawkach. Skuteczność tej metody sięga aż 95 proc. bijąc na głowę wszystkie inne sposoby razem wzięte!

Muszę się podzielić tą informacją, ponieważ sam choruję na stwardnienie rozsiane i wiem, jak mało informacji o skutecznych i sprawdzonych sposobach leczenia trafia do pacjentów. Wielu chorych myśli, że może modyfikować chorobę tylko drogimi interferonami, choć mało kto zdaje sobie sprawę, że ich skuteczność jest niewielka, a skutki uboczne przyjmowania interferonów mogą być gorsze niż samo stwardnienie rozsiane...
Neurolog doktor Cicero Galli Coimbra z Brazylii opracował metodę leczenia stwardnienia rozsianego witaminą D3 w dawkach dziennych wynoszących od 40.000 do ponad 100.000 IU (International Unit lub j.m. - jednostek międzynarodowych).
Przyjmując codziennie tak duże dawki witaminy D3 można powstrzymać chorobę po kilku lub najdalej po kilkunastu miesiącach. U wielu pacjentów następuje przy okazji znaczna poprawa stanu zdrowia, naprawa zmian w mózgu, a nawet całkowite przywrócenie funkcji niesprawnych do tej pory części ciała. Oznacza to, że niektórzy mogą wstać z wózka i prowadzić normalne życie. Nieźle, prawda?:-)
W dodatku protokół Coimbry działa na wszystkie rodzaje stwardnienia rozsianego:
- postać remitująco-nawracającą (relapsing-remitting)
- postać wtórnie postępującą (secondary progressive)
- postać pierwotnie postępującą (primary progressive)
- postać postępująco-nawracającą (progressive relapsing)
Jak duże dawki witaminy D3 należy przyjmować aby wyleczyć stwardnienie rozsiane?
O tym, że witamina D3 łagodzi przebieg stwardnienia rozsianego (m.in. zmniejsza liczbę rzutów i osłabia ich siłę oraz poprawia stan chorego) wiadomo od dawna na podstawie różnych badań (wiele z nich można znaleźć w serwisie PubMed). Nie były to jednak badania prowadzone na dużą skalę, nie trwały długo, a dawki witaminy D3 nie przekraczały 50.000 IU dziennie.
Doktor Coimbra również zaczynał leczenie od dawek rzędu 10.000 IU dziennie, ale po latach obserwacji uznał, że to zaledwie dawka fizjologiczna, czyli niezbędna ilość witaminy zapobiegająca objawom niedoboru u ludzi zdrowych. Tyle witaminy przyjmujemy latem przebywając 20-30 minut na słońcu w koszulce i krótkich spodenkach.
Znaczną poprawę stanu pacjentów udało mu się osiągnąć dopiero, gdy dzienna dawka witaminy D3 wyniosła ok. 1.000 IU na 1 kilogram wagi ciała.
Czyli teoretycznie osoba ważąca 80 kg powinna przyjmować 80.000 IU witaminy D3 dziennie. To bardzo duża dawka! Ok. 100 razy większa niż dzienna dawka (600-800 IU) zalecana przez różne instytucje (np. Instytut Żywności i Żywienia czy amerykański National Institutes of Health).
Oczywiście przyjmowanie tak dużych dawek witaminy D3 musi odbywać się pod nadzorem lekarza. To lekarz na podstawie wywiadu oraz badań krwi i moczu musi ustalić prawidłowe dawkowanie, a w razie potrzeby skorygować suplementację. Dawki mogą być większe lub mniejsze w zależności od wieku, wagi, stanu zdrowia, przyjmowanych leków.
Trzeba też stosować odpowiednią dietę, która wyklucza produkty o dużej zawartości wapnia (m.in. nabiał) w celu ochrony nerek i żył przed odkładaniem się w nich tego pierwiastka. Niekontrolowane, duże stężenie witaminy D3 podwyższa poziom wapnia we krwi co może prowadzić do hiperkalcemii.
Niezbędne jest również wypijanie 2.5 litra wody dziennie aby zwiększyć wydalanie wapnia (to nie musi być czysta woda, liczą się też inne płyny, np. herbaty, zupy). Bardzo istotne są codzienne ćwiczenia oraz zdrowe odżywianie (pizza z colą z pewnością nie pomoże).
Z witaminą D3 zwykle zaleca się przyjmowanie osłonowo witaminy K2 MK7, która ma za zadanie skierować wapń do kości zamiast odkładać go w tkankach miękkich (żyły, serce, nerki). Coimbra początkowo również zalecał branie witaminy K2, ale doszedł do wniosku, że nie ma ona tak dużego znaczenia, jak codzienne ćwiczenia, które stymulują tarczycę (jej funkcjonowanie ma wpływ m.in. na gospodarkę wapniowo-fosforanową) i przy okazji tworzą nowe komórki nerwowe w mózgu.
Przy wysokich dawkach witaminy D3 należy badać m.in. z krwi: poziom 25(OH)D, parathormon PTH, wapń całkowity, wapń zjonizowany, mocznik, fosfor, kreatyninę, a z moczu: stężenie wapnia w dobowej zbiórce moczu i fosforany.
W sieci dostępne są obszerne materiały wideo, w których doktor Cicero Coimbra wyjaśnia, jak działa jego metoda. Filmy są w języku portugalskim z angielskimi napisami (włącz napisy ikonką w ustawieniach filmu).
Jeszcze nagranie z relacjami wyleczonych pacjentów:
(A może ktoś pokusiłby się o przetłumaczenie wypowiedzi z filmów na język polski? Chętnie wstawię tutaj przekład, aby nie trzeba było przebijać się przez cały film.)
Leczenie stwardnienia rozsianego metodą doktora Coimbry - zalety i wady
Największą zaletą jest prostota i wysoka skuteczność leczenia każdego rodzaju stwardnienia rozsianego. Witamina D3 jest powszechnie dostępna bez recepty i tania, a samo leczenie nie jest kłopotliwe. Wydaje się, że przy należytej staranności i pod opieką doświadczonego lekarza nie wywołuje żadnych skutków ubocznych, a nawet może pomóc na inne dolegliwości. Witamina D3 ma bardzo rozległe zastosowania, a doktor Coimbra leczy nią również inne choroby autoimmunologiczne, jak łuszczyca, reumatoidalne zapalenie stawów, toczeń, bielactwo.
Wadą jest zbyt krótki czas stosowania tej metody. Jeszcze nie wiadomo czy pojawią się skutki uboczne po kilkunastu lub kilkudziesięciu latach stałego przyjmowania witaminy D3 w tak dużych dawkach. Pozostaje też problem z trafieniem na kompetentnego lekarza, który prawidłowo przeprowadzi leczenie.
Protokół Coimbry to najlepszy sposób leczenia stwardnienia rozsianego, jaki poznałem. Ale nie jedyny:-) Dlatego nie traktuj stwardnienia rozsianego, jak wyroku i nie popadaj w depresję. Jest całkiem sporo innych możliwości poprawy stanu zdrowia, o których postaram się napisać szerzej w osobnych artykułach.


Stwardnienie Rozsiane: Witamina D3 w leczeniu mojego stwardnienia rozsianego
Witamina D3 okazuje się skuteczną metodą leczenia stwardnienia rozsianego. Śledząc wyniki badań zdecydowałem się przyjmować ją w dawkach większych niż standardowe.
W osobnym artykule (link pod tekstem) opisałem sposób leczenia bardzo wysokimi dawkami witaminy D3, które stosuje doktor Cicero Coimbra z Brazylii. Efekty są rewelacyjne, a skuteczność sięga aż 95 proc.
Jednak zanim poznałem Protokół Coimbry wielokrotnie trafiałem na wyniki innych badań potwierdzających, że witamina D3 poprawia stan pacjentów chorych na SM.
Z wielu badań wynikało, że wysoki poziom 25(OH)D w organizmie (wskaźnik stężenia witaminy D) nie tylko łagodzi przebieg choroby (m.in. zmniejsza liczbę rzutów, osłabia ich siłę, regeneruje uszkodzenia w mózgu), ale istotnie wpływa na ogólny stan zdrowia.
Większość osób w naszej szerokości geograficznej ma bardzo niski poziom 25(OH)D we krwi (przeciętnie ok. 20 ng/ml), podczas gdy poziom zalecany dla zdrowej osoby to ok. 50 ng/ml. Dojście do takiego poziomu bez suplementacji jest raczej niemożliwe nawet w miesiącach letnich (słońce zapewnia wtedy wyższy poziom witaminy D w organizmie).
Oczywiste dla mnie było, że muszę zacząć przyjmować witaminę D3, choćby profilaktycznie. U mnie liczył się czas, więc nie mogły to być oficjalnie zalecane dawki rzędu 600-800 IU dziennie. Nawet stosowanie dawek rzędu 2000 IU dziennie trwałoby zbyt długo, aby osiągnąć przynajmniej 50 ng/ml.
Z różnych badań wynikało (potwierdziły to też badania Coimbry), że dawki rzędu 10.000 IU dziennie nie są toksyczne i nie powinny szkodzić w przypadku osoby ogólnie zdrowej.
Ponieważ lekarze, u których byłem nie mieli doświadczenia z witaminą D3, postanowiłem samodzielnie rozpocząć suplementację. Zalecam jednak konsultację z lekarzem!
Oczywiście sama suplementacja witaminy D3 to nie wszystko. Istotna jest również zdrowa dieta, która dostarcza ważnych składników odżywczych, witamin i minerałów, ale to temat na osobny artykuł:-)
Wyniki badania poziomu 25(OH)D we krwi
Po 5 miesiącach przyjmowania witaminy D3 w dawce 12.000 IU dziennie osiągnąłem we krwi poziom 68 ng/ml 25(OH)D (górny limit wynosi 100 ng/ml). A więc dawka dla mnie okazała się nietoksyczna i zdecydowałem się podnieść ją do 16.000 IU dziennie.
Z witaminą D3 przyjmuję osłonowo witaminę K2 MK7 (200 mcg dziennie), która ma za zadanie skierować wapń do kości zamiast odkładać go w tkankach miękkich (chroniąc m.in. serce, żyły, nerki).
Jaki poziom 25(OH)D we krwi jest optymalny? Trudno powiedzieć. W różnych źródłach podawano różne zakresy, ale raczej zbliżone do górnej granicy normy (80-100 ng/ml). W przypadku Protokołu Coimbry górna granica została znacznie przekroczona.
Kolejne badanie poziomu 25(OH)D będę robił w połowie wakacji i opublikuję je tutaj.
Czy Witamina D3 pomaga w leczeniu mojego SM?
To dobre pytanie, ale odpowiedź nie jest łatwa. Choroba jest nieprzewidywalna, więc nie mam punktów odniesienia, aby precyzyjnie porównać mój stan. Poprawa może być spowodowana moimi działaniami lub samoistna. Istotny wpływ może mieć witamina D3 albo inne czynniki (np. dieta lub inne suplementy). Poprawa może wynikać też z połączenia wszystkich moich działań.
Rzuty miewałem dotąd co 2 lata, więc trochę potrwa zanim będę mógł stwierdzić, czy zatrzymałem lub opóźniłem kolejny rzut (równie dobrze jesienny rzut mógł być ostatni w życiu bez względu na leczenie). Ocena zmian w rezonansie magnetycznym też nie jest miarodajna, ponieważ objawy nie są dokładnie skorelowane ze zmianami w mózgu lub rdzeniu.
Pewną wskazówką może być lekkie pogorszenie mojego stanu (miałem więcej mrowień i bardziej się męczyłem) gdy obniżyłem dawkę do 4.000 IU. Dawkę zmniejszyłem na lato, ponieważ zakładałem, że sporo witaminy D3 pozyskam ze słońca. Gdy po kilkunastu dniach wróciłem do 16.000 IU znowu poczułem się lepiej. To mogłoby sugerować związek wysokiego poziomu witaminy D3 z poprawą.
Obecnie czuję się świetnie. Nic mi nie dolega, biegam na długie dystanse i generalnie nie przejmuję się zbytnio chorobą. Mój optymizm wynika głównie z setek godzin spędzonych na analizach różnych sposobów leczenia stwardnienia rozsianego.
Nie muszę więc na razie przyjmować większych dawek witaminy D3, a w razie kolejnych rzutów i pogorszenia stanu mam już w odwodzie wspomniany Protokół Coimbry (i kilka innych sposobów, ale to temat na osobny artykuł).
Badanie poziomu 25(OH)D nie jest refundowane przez NFZ i trzeba za nie zapłacić ok. 60-80 zł. Można je zrobić w większości punktów pobrania krwi (najwygodniej podczas innych badań, nie trzeba się dodatkowo kłuć). Jest też badanie poziomu 1,25(OH)2D, ale ono jest mniej istotne.
Jeszcze raz zalecam konsultację z lekarzem zanim podejmiesz samodzielną suplementację. Poczytaj o witaminie D3 aby zrozumieć jej działanie i wpływ na zdrowie. Możesz też śledzić badania publikowane w serwisie PubMed.




4 komentarze:

  1. A badal Pan przepuszczalnosc jelit? Terapia probiotykowa na uszczelnienie moze calkowicie wyleczyc z SM bo wowczas zadne bialka i inne patogeny nie przedostana sie do krwiobiegu

    OdpowiedzUsuń
  2. Są ludzie którzy leczą się protokołem 10 lat i czują się świetnie. Można więc już mówić o skuteczności terapii po dłuższym czasie stosowania. Szkoda że w Polsce nikt o tym nie wie - zwł. neurolodzy i terapia pod okiem lekarza jest dostępna w większości krajów europejskich tylko nie u nas.

    OdpowiedzUsuń
  3. Istnieje hipoteza na temat glownej przyczyny SM. Autorm jest Pan Jerzy Grzeszczuk.
    Jeden z rodzialow jego ksiazki poswiecony jest wlasnie tej chorobie i sposobom jej
    zapobiegania. Goraco polecam te lekture. Ksiazka ta zostala rowniez przetlumaczona
    na jezyk francuski i opublikowana w internecie.

    OdpowiedzUsuń