piątek, 29 kwietnia 2016

Kij w mrowisko - kontrowersyjny kwas L-askorbinowy


Dr Ozimek i jego komentarz à propos witaminy C
Większość ludzi uważa, że „syntetyczne" witaminy są, mimo takiego samego wzoru chemicznego, inne niż naturalne i mogą szkodzić lub wręcz szkodzą. O ile zastrzeżenia, co do witamin rozpuszczalnych w tłuszczach, które są grupami związków, można uznać za zasadne, o tyle w stosunku do prostych molekuł witamin rozpuszczalnych w wodzie uprzedzenia te można włożyć między bajki.

Dzisiaj zajmiemy się kultową w pewnych kręgach witaminą C, ponieważ ww zastrzeżenia, powtarzane niczym mantra, bardzo często dotyczą także tej jakże prostej molekuły.
Na początek ważna informacja, która wiele osób zaskoczy- tzw. syntetyczny kwas L-askorbinowy, powszechnie znany jako lewoskrętna, „ta dobra”, witamina C, nie jest tworzony syntetycznie, ponieważ do jego produkcji korzysta się z usług mikroorganizmów. Wiedzieliście o tym?
Aktywność biologiczna kwasu L-askorbinowego wyprodukowanego przez mikroorganizmy w porównaniu z tzw. naturalną witaminą C (pochodzenia roślinnego) w niczym jej nie ustępuje i nie daje żadnych skutków ubocznych.
Prawdą zaś jest, że lewoskrętny izomer optyczny kwasu askorbinowego wchłania się lepiej w towarzystwie bioflawanoidów pochodzenia roślinnego, które nie zawsze są dodawane do preparatów zawierających kwas L-askorbinowy produkowany przez drobnoustroje.
Jestem wielkim zwolennikiem preparatów naturalnych, ale uważam, że w przypadku kwasu askorbinowego nie ma sensu „bić piany”. Śmiem twierdzić, że witamina C może być używana zarówno w wersji pozyskanej z roślin, w wersji wyprodukowanej przez mikroby drogą naturalnej fermentacji, w wersji mieszanej tj. z roślin i/lub wyprodukowanej przez mikroby+ pozyskana przez syntezę chemiczną, jak i w wersji pozyskanej wyłącznie przez syntezę chemiczną.
Badania naukowe dowodzą, że witamina C nie musi pochodzić z ekstraktów roślinnych czy być pozyskana drogą naturalnej fermentacji, aby wykazywać działanie terapeutyczne.
Większość kwasu askorbinowego produkowanego przemysłowo jest wytwarzana metodą opracowaną w roku 1934 przez Reichsteina i Grüssnera, w której substratem jest także naturalna D-glukoza.
Przypominam, że człowiek należy do naczelnych, których organizmy nie wytwarzają kwasu askorbinowego i dlatego musi być on dostarczany w pożywieniu. Jest to efektem mutacji w genie odpowiedzialnym za wytwarzanie oksydazy L-gulono-γ-laktonowej (GLO), która w wątrobie katalizuje ostatni etap biosyntezy kwasu askorbinowego z D-glukozy, tj. utleniania L-gulonolaktonu. Szacuje się, że unieczynnienie tego genu nastąpiło ok. 60–75 mln lat temu, wkrótce po rozdzieleniu się małp właściwych i małpiatek.
Mniej zorientowanym przypominamy, że człowiek generalnie należy do małp właściwych. Celowo napisałem „generalnie", bo małpiatki, czyli Prosimiae, czasami pisane Prosimii- oznacza po łacinie- „przed małpami” i nawiązuje do wielu prymitywnych cech w porównaniu z wyżej rozwiniętymi naczelnymi – małpami właściwymi...
Analizując informacje na opakowaniu, zwróćcie uwagę, czy jest podana „skrętność" kwasu askorbinowego i czy w składzie są bioflawonoidy. Jeśli przy nazwie nie ma podanej „skrętności” to zwykle jest w pełni syntetyczny i wtedy jest mieszaniną L (lewoskrętnego) i D (prawoskrętnego) izomeru optycznego.
Wbrew miejskim legendom prawoskrętny izomer optyczny, w przypadku witaminy C, nie jest szkodliwy, nie truje, nie otumania, nie alergizuje, tylko po prostu...nie działa.
I tyle w temacie. Miłego dnia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz